Jest to lakier pochodzący z kolekcji wiosennej z 2007 roku. Ciężko mi stwierdzić, czy Essie go jeszcze produkuje czy nie.
Red-y Set Ex to malinowa czerwień z naciskiem na malinowa ;) I jak to w przypadku takich kolorów bywa - ujowa w fotografowaniu, bo kolor widoczny na LCD aparatu czy monitorze jest zupełnie różny od tego na paznokciach ale nic w tej kwestii zrobić nie można, bo nawet program graficzny tego nie ogarnia.
Co nie zmienia faktu, że kolor jest obłędny - taki miał być Ole Caliente, który na mnie jest wręcz neonowo czerwony i taki... brudny? Ale za to Red-y Set Ex to jest to, co miało być.
Gęste, kremowe cudeńko o szklistym wykończeniu (tu podbitym POSHE). Z kolekcji Starting Over mam jeszcze jeden lakier, równie ciulaty w foceniu ale też cudnie prezentujący się na dłoniach. Może jutro się nim pomazam i pokażę :D