Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Essence. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Essence. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 sierpnia 2012

Flakies - porównanie.

Uwielbiam lakiery z flejkami - czy to takie, które mają flejki w bazie czy top coaty. Postanowiłam wrzucić na bloga zapomniane porównanie lakierów nawierzchniowych typu flakies :) Są to typowe flejki, które mienią się od żółci po zieleń. Trzy pierwsze kosztują w granicy 5-10 złotych, trzy kolejne to wydatek rzędu $7-9.

Na każdym wzorniku jest warstwa czarnego lakieru (Essence z limitki Circus Circus) i JEDNA warstwa lakieru efektowego :)

My Secret #104, Essence Night In Vegas, Sally Hansen Hidden Treasure, Essie Shine Of The Times, Nubar 2010, Finger Paints Flashy

My Secret #104, Essence Night In Vegas, Sally Hansen Hidden Treasure, Essie Shine Of The Times, Nubar 2010, Finger Paints Flashy

My Secret #104, Essence Night In Vegas, Sally Hansen Hidden Treasure

Essie Shine Of The Times, Nubar 2010, Finger Paints Flashy


wtorek, 24 lipca 2012

Dupe alert: Essence You Belong To Me & Essie Mint Candy Apple (wydanie drugie, poprawione).

Chyba to jest to - tani, powszechnie dostępny zamiennik słynnego MCA od Essie. You Belong To Me z serii Colour & Go Essence to mięta bardzo, bardzo podobna do Mint Candy Apple.




essence you belong to me, essie mint candy apple

Essence jest *nieco* od Essie ciemniejszy. I to chyba tyle, ale ocenę podobieństwa pozostawiam Wam :)

Essence Ready for Boarding - swatche.

Widziałam w gazetce Natury, że do szaf wchodzi właśnie edycja limitowana Ready for Boarding. Wiem, że internet kipi od swatchy, ale i ja dorzucę swoje trzy grosze ;)


Sending You Kisses to fuksja, kremowa i kryjąca.



Beauty On Tour - koralowy pomarańcz, intensywny i *prawie* neonowy :)



Exits On Your Right - pistacjowo-groszkowa zieleń. Dość przyjemna w obsłudze, kryjąca po dwóch warstwach.



Via Airmail! to mój ulubieniec :) Błękit z fioletową podszewką. Pięknie wygląda na paznokciach.



Destination Sunshine to kurczakowa, pastelowa żółć. Lakier jest przyjemny, nie smuży i ładnie się rozprowadza.


Bazę typu peel off sobie darujcie - porażka roku ;)

niedziela, 8 lipca 2012

Dupe alert: A Crewed Interest w porównaniach.

A Crewed Interest to bardzo ładny jogurt brzoskwiniowy lub lekko różowy łosoś. Czy ten kolor jest niepowtarzalny i trzeba go kupić bo nic podobnego na półkach się nie znajdzie? Zobaczcie same :)

Po szybkim przejrzeniu moich lakierów wyłowiłam trzy potencjalne *odpowiedniki*: Salmon & Garfunkel Catrice (9,99/10ml, chyba wciąż do kupienia w Naturach), Makes Me Weak Essence (6,99/8ml, kolor niestety wycofany) i Heart Chakra (6,99/10ml, edycja limitowana z 2010 roku). Essie ma 13,5ml pojemności i kosztuje różnie, podobnie z dostępnością - od 20 kilku złotych na eBayu do koło 50 w Douglasie (?).


Salmon & Garfunkel jest nieco zbyt pomarańczowy, by móc być odpowiednikiem A Crewed Interest. Kolory są podobne *ale* nie identyczne. Ale w sumie można rzec, że i to paste, i to pastel, w dodatku brzoskwiniowy/łososiowy. Jednak imo Salmon & Garfunkel idzie za bardzo w tego salmona ;)


l: Salmon & Garfunkel, p: A Crewed Interest


Makes Me Weak wydawał mi się najbliższy lakierowi Essie. Jednak w rzeczywistości jest podobnie jak z lakierem Catrice - Essence jest za bardzo pomarańczowy. Przy takich kolorach widać, że Essie ma w sobie różowawe tony.


l: A Crewed Interest, p: Makes Me Weak


I na koniec Heart Chakra z LE Into The Wild. Ten wydawał mi się w ogóle nie podobny, ale wzięłam go do testów z czystej ciekawości. W buteleczkach bardzo się między sobą różnią ale na wzorniku ta różnica się gubi i jest praktycznie niewidoczna. Dupe? Tak, tutaj mogę powiedzieć, że chyba tak - różnica w kolorze jest chyba na granicy (dosłownie pół tonu) akceptowalności.


l: A Crewed Interest, p: Heart Chakra

Można więc powiedzieć, że akcja 'dupe or not?' w przypadku lakieru A Crewed Interest Essie powiodła się. Szkoda tylko, że to lakier z edycji limitowanej, już raczej niedostępnej w regularnej sprzedaży :/

Dupe alert będzie się teraz pojawiać dość często - mam w swojej kolekcji kilka *wyjątkowych* lakierów i ich tańsze odpowiedniki ;) 

sobota, 7 lipca 2012

Navigate Her & Exits On Your Right - groszki w porównaniu.

Groszki w natarciu! Tylko tym razem groszki kolorowe, które rządzą ostatnimi trendami (razem z innymi pochodnymi zieleni: limonką, miętą, pistacją...).

Obydwa kolory są świeże - to tegoroczne kolekcje. Essie jest 'tytułowym' kolorem kolekcji Navigate Her z wiosny 2012 a Exits On Your Right to świeżutka limitka Essence. Czy są do siebie podobne? Spójrzcie same:




na każdym zdjęciu Essence jest po lewej a Essie po prawej stronie

Essence jest odrobinę jaśniejszy - jest to różnica w granicy 3/4 - 1 ton. W butelkach są niemal identyczne, dopiero na wzorniku widać, że jeden jest jaśniejszy a drugi ciemniejszy.
A więc dupe or not dupe? Jakby się człowiek uparł, to może powiedzieć, że Essence jest *odpowiednikiem* Essie. Tańszym odpowiednikiem. A czy łatwiej dostępnym? Chyba tak, bo podobno ta LE będzie dostępna również w Naturach.

A w kolejnym poście będzie o tym, czy znalazłam odpowiednik A Crewed Interest z kolekcji Navigate Her Essie :)

piątek, 6 lipca 2012

Dotticure - podejście pierwsze.

Bardzo mi się podobają kropki na paznokciach. Już jakiś czas temu zaopatrzyłam się w odpowiednie narzędzia ale jakoś do tej pory nie było mi z kropkomani po drodze. Dzisiaj z nudów (tak, w czasie deszczu dzieci się nudzą) postanowiłam się skropkować.

Kolorem bazowym jest drugi ulubieniec tego lata - Manipulative z kolekcji Divas & Drama Cult Nails. A na nim kropki :] Do kropek użyłam:
- Via Airmail Essence
- Bikini So Teeny Essie
- Mojito Madness Essie
- Off The Shoulder Essie
- Fear or Desire Essie
- Pop Green Slush Etude House

Wiem, że nie jest idealnie ale dojdę do wprawy, bo to świetna zabawa i bardzo fajnie wygląda :)




P.S. Wyniki urodzinowego rozdania jutro rano :) 

piątek, 29 czerwca 2012

Ready for Boarding!

Oficjalnie mam wakacje. Żegnaj szkoło przynajmniej do lutego. A może dłużej, zobaczymy jak się sprawy na macierzyńskim ułożą.

Czuję się kosmetycznie rozpuszczona. Trzy edycje limitowane od Essence w ciągu miesiąca? Wow. Rossmannowa A New League, Naturowa Fruity i Douglasowa Ready for Boarding, o której będzie dzisiaj co nieco.

Świeży standzik z tą edycją limitowaną w Douglasie dorwałam wczoraj - długo zastanawiałam się, czy coś brać. Bo, kolokwialnie rzecz ujmując, RfB podobnie jak Fruity dupy nie urywa. No ale nie byłabym sobą gdybym nie zgrzeszyła - wzięłam wszystkie lakiery (a jakże) i bazę pod typu peel off - nie wiem, czy w to wierzę, ale przeprowadzę mały eksperyment na dniach. Zdjęcia z lampą, jutro wrzucę w świetle dziennym.


sending you kisses, beauty on tour, exits on your right, via airmail!, destination sunshine
W Dougim zachwycił mnie zwłaszcza Via Airmail! bo wygląda mi bardzo periwinkle'wato - niestety to nie periwinkle :( Wielka szkoda. Cała reszta też mi się podoba, mimo tego, że nie są to kolory odkrywcze.
Co jeszcze wchodzi w skład limitki? Chusteczki odświeżające, kredki do oczu, róże do policzków i gadżety typu zawieszka do walizki i kosmetyczka.

środa, 20 czerwca 2012

PasteLOVE.

Czuję się wyjątkowo rozpieszczona kosmetycznie - czerwiec tego roku to miesiąc wydawania $$$ na kosmetyki :D

Wylazłam dziś z chałupy tylko po odżywki do włosów Alterra. No ale zawędrowałam również do Natury i moim oczom ukazał się na wpół pusty już standzik z edycją limitowaną Fruity. Całość wyglądała lepiej na zdjęciach promocyjnych, na żywo było jakoś tak mdło. No ale wzięłam lakiery (d'uh) i różyk.


Róż jest bardzo podobny do tego z LE Hidden World Catrice. Tylko ten z Essence (Smoothie Operator) przewyższa Catrice kolorem i zapachem. Jak odkręciłam tester i uderzył mnie zapach poziomek to przepadłam *ślinotok* I do tego ten kolor *.* Uważam, że jest to musowa wersja Orgasmu.


Lakiery są słodkie, to na pewno.

banana joe, peach beauty, very cherry, one kiwi a day, mashed berries
Brokat w Very Cherry, One Kiwi a Day i Mashed Berries mnie uwiódł. Banana Joe i Peach Beauty ujdą w tłumie, chociaż brzydkie nie są.

banana joe, peach beauty

very cherry, one kiwi a day, mashed berries
Podsumowując: dupy nie urywa, to na pewno. Ale warto pomacać, zwłaszcza różyk - na łapsku dał mi taki efekt jak kultowy Orgasm. I ten zapach, ojaciejacie. I skąd tu wziąć o tej porze poziomki? Te u mojej teściowej dopiero kwitną :(

sobota, 9 czerwca 2012

Om nom nom nom!

Się mi przyszalało w lokalnych drogeriach. Jak Bartek zobaczył siatkę pełną lakierów to tylko wywrócił oczami, popukał się w czoło i wyszedł z mojego lakierowego laboratorium ;)



Chyba każda szanująca się essensomaniaczka wie, że do Rossmannów trafiła nowa edycja limitowana A New League. Ja swoje rzeczy brałam z ledwo wyniesionych z zaplecza kartonów :D Capnęłam puder, lakiery i cienie (te ostatnie to nie wiem po co, tak rzadko się maluję no ale mania posiadania była silniejsza i chwilowo mnie ogłuszyła).


Lakiery, chociaż mało odkrywcze to jednak bardzo mi się podobają:

my retro jacket's red, too blue to be true


oh de prep, tommy's favorite green

No a teraz to, co spowodowało, że małż uzmysłowił sobie w końcu, że mieszka z wariatką:




101, 102, 103

104, 105, 106

107, 108, 109

110, 111, 112
Długo dumałam nad nimi w drogerii. No chyba z 30 minut stałam, gapiłam się, oglądałam z każdej strony. Nie potrafiłam się zdecydować. A że są tanie jak barszcz (niecałe 9 zeta) to w końcu wzięłam wszystkie. Nie żałuję :D

101, 102, 103

104, 105, 106

107, 108, 109

110, 111, 112
Om nom nom. Nie wiem do czego ręce włożyć :D

sobota, 12 maja 2012

Weekend, w koncu.

Ten tydzień był szalony. Powrót do pracy po 9 dniach wolnego był ciężki - dzieciaki jakieś takie rozkojarzone, mam wrażenie, że wszyscy już myślą o wakacjach a tu do wakacji jeszcze kupa czasu. Byłam też na USG i już wiem, co mi w brzuchu burczy :D I od tamtej pory uśmiech nie schodzi mi z twarzy - fajniej się mówi do brzucha po imieniu. I chociaż jeszcze parę dni temu nie byłam pewna, czy Antonina to dobre imię dla naszej córki to teraz jestem już tego pewna. Tośka rośnie sobie w ciepełku a my odliczamy dni.

A póki co nabytki z ostatniego tygodnia:


Wczoraj w mojej Naturze zostały wystawione 'nowe' limitki. Wzięłam wszystkie lakiery i róż z Marblemanii i róż i lakier z Nymphelii. Co nowego poza tymi odgrzewanymi schaboszczakami? Dwa letnie Revlony z edycji limitowanej Escapism i trzy lakiery Spoiled by Wet'n'Wild.




Essence Marblemania:

raspberry swirl, whi is mr. brown, silver twister, peaches i róż w kolorze swirlpool 






Catrice Nymphelia:

be pool i róż w kolorze unbeleaf'able






Revlon Escapism:

sheer seafom

surf
I teraz - niech Was ręka boska broni przed zakupem Sheer Seafom. Ten lakier jest bardzo 'sheer'. Przy 4 warstwach poświata koloru jest ledwo widoczna a paznokcie mają taką trupią barwę. Jak go klikałam nie było jeszcze swatchy w sieci więc kupowałam w ciemno. I baaaardzo żałuję. Ten kolor to będzie największa porażka tego roku. Ale za to Surf jest piękny :D Od 4 dni mam go na paznokciach, dzisiaj planuję zmianę ale do Surfa wrócę bardzo niedługo ;)

No i Spoiled:

paying with platinum

i have no reception

daddy's credit card
Paying With Platinum to przepiękny duochrom. I Have No Reception to srebrny brokat a Daddy's Credit Card to taki chyba frost (albo może co innego ale nie znam określenia). Wszystkie miłe dla oka ale ja zostawię sobie tylko Payin With Platinum :D