Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fall 2011. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fall 2011. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 marca 2012

Nubar Polished Chic - swatches.

Robiąc porządki na dysku znalazłam bardzo stare zdjęcia jesiennej kolekcji Nubara - a raczej części kolekcji jesiennej Nubara, bo kupiłam tylko trzy kolory. Lepiej późno niż wcale, więc do dzieła (swatche są chyba jeszcze z listopada...).

NUBAR POLISHED CHIC collection (fall 2011):

Stylish Peacock


Ten kolor mnie zachwycił - głęboki, kremowy teal z wyraźną przewagą niebieskiego nad zielonym. Piękny, ale ja uwielbiam takie odcienie.

Vogue Vert


Mocno zabielona zupa z zielonego groszku albo coś między miętą a pistacją. Fajny.

Classic Camel


Zapomniałam w ogóle, że mam taki lakier... Wygrzebałam go już z czeluści mojej lakierowej szafki i już wiem, co jutro wyląduje na moich paznokciach :) Bardzo ładny jasny, czysty beż.

No i na dzisiaj to byłoby tyle. Jutro mam w planach dwie recenzje - Savon Noir i baza pod lakier Get It On.

niedziela, 5 lutego 2012

Back To Boho - Color Club Fall 2011 collection.

Back To Boho to propozycja Color Club na jesień 2011. Wzięłam dla siebie cztery kolory - wszystkie trafione w dziesiątkę. Zwłaszcza Shabby Drab, którym maluję paznokcie przynajmniej raz w tygodniu :D



Red-ical Gypsy:



Klasyczna, kremowa ciemna czerwień. Na dłoniach wygląda bardzo elegancko. Jeśli szukacie kobiecej czerwieni, która będzie do wszystkiego pasować to Red-ical Gypsy będzie dobrym wyborem.

New Bohemian:



Kolor z gamy zielonkawych błękitów w typie Tiffany blue. Uroczy. No i wymaga precyzji nakładania - lubi smużyć i rozprowadzony byle jak wygląda okropnie.

Rad Nomad:



Szary fiolet? Fioletowa szarość? Coś w ten deseń. Podobny do innego lakieru Color Club - Ash Brown. Różnica między nimi jest minimalna. Także Essie ma w swojej ofercie coś do Rad Nomad podobnego - Smokin' Hot. Fajna alternatywa dla typowych, ciemnych kolorów - bo ten jest ciemny ale nieprzytłaczający.

Shabby Drab:



Shabby Drab to brudna lawenda z nutką błękitu. Coś cudownego. Tak ten kolor pokochałam, że nie wyobrażam sobie nie mieć go na paznokciach przynajmniej raz w tygodniu. Mój egzemplarz jest gęsty, maluje się nim ciężkawo i trzeba być dokładnym. Ale warto, bo jest śliczny.

niedziela, 13 listopada 2011

Finger Paints Fall Fashionista - swatches.

Nie bawię się w posty ze swatchami na wzorniku, przechodzę od razu do paznokciowych. Tak bardzo ciekawiła mnie ta kolekcja, ze od razu wzięłam się za malowanie :)

Mimo że na blogu już gościły zimowe kolekcje, były też zapowiedzi wiosny 2011 to teraz wracamy do jesieni i przepięknej kolekcji amerykańskiej marki Finger Paints. Kolekcja ta to 9 pięknych kremów - ja posiadam 8, jednak w ramach rekompensaty za brakujący Haute Taupe dostałam Tiffany Imposter czyli kolor, który w Stanach coraz trudniej zdobyć. Więc mimo wszystko jestem zadowolona. A piękny taupe już do mnie leci, ale o tym kiedy indziej ;)

FINGER PAINTS - FALL FASHIONISTA:



Military Green to przepiękny odcień khaki - nie za jasny, nie za ciemny, idealnie kremowy, no po prostu piękny. Uwielbiam takie kolory i ten był pierwszy w kolejce do testowania. Mam go na paznokciach od piątkowego poranka i wciąż jest bez skazy :)




Vintage Velvet to teal idealny. Perfekcyjne pomieszanie zielonego z niebieskim, gdzie nie każdy z tych kolorów nie jest kolorem dominującym - po prostu teal, bez zielonych czy niebieskich nut. Ideał.




To-teally Chic to żywy, prawie neonowy niebieski. Jest w nim trochę zielonych nutek, więc delikatnie on w stronę teal idzie ale to jednak niebieski. Śliczny, mało jesienny ale śliczny. Na minus to, że ma predyspozycje do brudzenia płytki, dlatego raczej baza pod ten lakier jest zalecana.




Catwalk Queen to, jak dla mnie, kolor nubuku - taki piaskowy, trochę brudny odcień żółtego. Mam workery w takim właśnie kolorze, odcień idealny na jesień.




Cordur-orange to pomarańcz na czerwonej bazie. Nie jest on jednak mocno czerwony, raczej rudawy, taki lisi. Ciężko opisać ten kolor, bo jest dziwacznie piękny.




Purple Pinstripe to zszarzały fiolet. Bardzo mi się podoba, nie widziałam nigdy na żywo podobnego odcienia.




Raspberry Tafetta to idealny buraczek :) Nie jako burak sam w sobie, ale jak tarte buraczki obiadowe zabielane śmietaną - to jest dokładnie taki kolor. Czy berry? Raczej nie, bardziej obstawiałabym jednak tego buraka a nie jagodę :)




Stunning Stilettos to szarość jaśniejsza niż ciemniejsza ale też nie przesadnie jasna. Trochę betonowa. Ładna, ale powtarzalna.




I na koniec bonus w postaci Tiffany Impostera. Uwielbiam wszelkie kolory które są wzorowane na słynnym błękicie Tiffany'ego. Imposter jest właśnie takim kolorem - ciężko te kolory opisać, bo to takie błękity z domieszką (bardzo delikatną) zieleni. Strasznie smuży, ale ten typ chyba tak ma...




Teraz trochę o tych lakierach ogólnie. Mają świetne korki, które idealnie leżą w dłoni. Pędzelki są odpowiedniej długości a sam lakier ma rewelacyjną konsystencję. Jedyną wadą ich jest to, że trzeba drugą warstwę kłaść dość szybko - bo kiedy pierwsza zbyt mocno wyschnie to malowanie staje się koszmarem. Poza tym to są lakiery idealne. I jak już pisałam przy Military Green - są trwałe (przynajmniej ten jeden). Mam go na paznokciach od piątku i on wciąż wygląda jak położony przed godziną.

Czekam, z niecierpliwością, na kolory świąteczne. I już mam obiecaną wiosenną kolekcję, chociaż nawet nie było jeszcze zapowiedzi... Gdybym miała do nich normalny dostęp to bardzo prawdopodobnym jest, że kupiłabym wszystkie dostępne na rynku kolory :D

środa, 19 października 2011

Polished Chic & Jeans...

Lakiery zamawiane od dwóch różnych sprzedawców przyszły do mnie w tym samym czasie - jakby się gdzieś po drodze spotkały i umówiły :)

Pierwsza część to trzy lakiery z kolekcji Polished Chic na jesień 2011. Zamówiłam sobie Classic Camel, Stylish Peacock i Vogue Vert.

Classic Camel, Stylish Peacock, Vogue Vert

Vogue Vert, Stylish Peacock, Classic Camel


W buteleczkach prezentują się smakowicie.

Classic Camel to chyba w końcu kamelowy beż, jakiego od jakiegoś czasu poszukuję - piaskowy, trochę ciepły beż. Po prostu kamel.
Vogue Vert to lekko przydymiona pistacja. Inaczej wyobrażałam sobie ten lakier, ale na szczęście nie było negatywnego rozczarowania.
Stylish Peacock to mój ulubieniec :) Niebieski z domieszką zieleni. Czy to teal? Chyba nie bardzo, bo w tym kolorze jest zdecydowanie więcej niebieskiego niż zielonego. 

Classic Camel, Vogue Vert, Stylish Peacock



No i Jeans Collection. Porównanie do Les Jeans Chanela można zobaczyć na tym blogu. Jak dla mnie różnicy między nimi nie ma, dlatego bardzo się cieszę, że kupiłam jednak całą dżinsowa kolekcję.

Faded Jeans, Boyfriend Jeans, Dark Wash Jeans

Faded Jeans, Boyfriend Jeans, Dark Wash Jeans

Faded Jeans, o dziwo, bardzo mi się podoba. Jasny, przyjemny błękit - naprawdę warto przyjrzeć mu się bliżej.
Boyfriend Jeans jest śliczny. Brudny, przyszarzały niebieski. Ładny. A za parę dni zamieszczę porównanie z Blue India.
Dark Wash Jeans to klasyczny, szkolny granat. Może się podobać (mnie się bardzo podoba :D).

Faded Jeans, Boyfriend Jeans, Dark Wash Jeans

Ostatnie zakupy bardzo mi się udały. Ciągle czekam na zimowe sety i kilka lakierów kupionych solo (m.in. Essie i Color Club). Październik to miesiąc kupowania lakierów :)

wtorek, 11 października 2011

Colour & Go for fall 2011.

Od wczoraj jestem na L4 - dopadło mnie zapalenie oskrzeli. Dzisiaj i tak jest dobrze, w sobotę byłam ledwo żywa.
Gdy wczoraj wracałam od lekarza wstąpiłam do Natury i obkupiłam się w nowości. Wzięłam prawie wszystkie nowe kolory (nie kupiłam tylko Black is Back, bo kremowe czernie to zdecydowanie nie moja bajka), a że dzisiaj czuję się już o niebo lepiej, postanowiłam je pokazać.


Essence Colour & Go w buteleczkach:
 Od lewej do prawej: Frozen Queen, Fateful Desire, Fame Fatal, Reach Peach, Think Pink, Be Optimistic!, Camouflage, Shiny Godness, Make It Golden, High Spirits, It's Khaki Time!, Nude It!, Trendsetter, Time For Romance, Princess Prunella, Sure Azure, Gleam In Blue, Hard To Resist, In Style, Blue Addicted, Viva La Green, Icy Princess, No Doubt, Rich & Pretty, Luxury Secret, Midnight Charm, Galactic Black.


I na wzorniku: 
I tu podobnie - od lewej do prawej:
- Fateful Desire - czerwień z wyraźnym różowym podbiciem; krem
- Fame Fatal - jasna, klasyczna czerwień; krem
- Reach Peach - ciemny brudny róż; krem
- Think Pink - cukierkowy, lekko przybrudzony róż; krem
- Be Optimistic! - rdzawy pomarańcz; shimmer
- Camouflage - wojskowy brąz, pomieszanie brązu i khaki; krem
- Shiny Godness - jasne ale trochę brudne złoto; shimmer
- Make It Golden - różnej wielkości drobinki w złotawej, transparentnej bazie; glitter
- High Spirits - zieleń typu khaki; shimmer
- It's Khaki Time! - zieleń typu khaki; krem
- Nude It! - beżowy cielak; krem
- Trendsetter - błotny brąz; krem
- Time For Romance - śliwkowo-czerwona baza z holograficznym pyłkiem i brokatem w   kolorze bazy; glitter
- Princes Prunella - szaro-bura śliwka w typie Paradoxala; shimmer
- Sure Azure - ciemniejszy baby blue; shimmer
- Gleam In Blue - jasnodżinsowy odcień niebieskiego; shimmer
- Hard To Resist - granat; shimmer
- Frozen Queen - szarawa biel z fioletowym połyskiem; shimmer
- In Style - zielono-niebieski z połyskiem, bardzo podobny do After Eight Catrice; shimmer
- Blue Addicted - zielony i niebieski brokat w granatowej bazie typu jelly; glitter
- Viva La Green - zieleń słodkiego groszku; krem
- Icy Princess - połyskliwe srebro; shimmer
- No Doubt - szarawy beż; krem
- Rich & Pretty - połyskliwy szampan; shimmer
- Luxury Secret - metaliczny, ciemny brąz; shimmer
- Midnight Charm - metaliczny, bardzo ciemny granat; shimmer
- Galactic Black - czarna baza ze srebrnymi flakies; glass flecked

Uff, no to by było na tyle. Kolory są ładne ale chyba nie porywają. Na plus dwa odcienie khaki. Szkoda, że nie ma ładnego teala z prawdziwego zdarzenia. No i szkoda, że MultiDimension znikają z oferty...

sobota, 24 września 2011

Modern Muse - Catrice for fall 2011.

W końcu znalazłam czas, by osłoczować całą nową ofertę lakierów Catrice.

Grey's Kelly to mój ulubieniec (połączenie Grey's Anatomy z Grace Kelly w takim kolorze? jestem na tak ;)). Wrzosowy taupe, nieco inny niż Metro Chic czy Below Deck - od tych dwóch jest bardziej brązowy. Uwielbiam takie kolory, bardzo szlachetnie wyglądają na dłoniach. No i są idealne na jesień.
Dwie warstwy, chociaż czasem i trzeciej potrzeba.



ASHley. Kolejny must have. Jasny, lawendowy fiolet. Można powiedzieć, że to popiół okraszony suszona lawendą ;) Dwie warstwy wystarczą.



Beavis & Mud-head to ciepły, czekoladowy brąz. Byłam przekonana, że zastąpił on Lost In Mud, ale jednak ten drugi jest w stałej ofercie - i to mnie dziwi, bo te dwa lakiery są bardzo do siebie podobne. Nie wiem, którą wersję wolę, ale Beavis jest naprawdę ładny.



Jade Is Not My Name. No jade to to nie jest. To jest taka niebieskawa, lekko morska zieleń. Fantastyczna. Szkoda tylko, że zastępuje równie udany kolor...



Sing: Hey, Dirty-Lilah! to na pewno absolutny winner w kategorii 'nazwa'. Chodzę sobie po domu i śpiewam 'hey dirty-lilah' do muzyki Plain White T's.
Kolor? Bardzo jasna lawenda z bardzo dyskretnym shimmerem. Może się podobać.



Kolejny mój ulubieniec: It's Rambo No. 5. Takich kolorów mamy wysyp tej jesieni (chociażby Dree i Uh-oh Roll Down the Window). Co nie zmienia faktu, że Rambo jest bardzo ładny. Zgniła, kremowa, wojskowa zieleń. Bardzo mi się podoba.



Marilyn & Me to shimmerowa czerwień z brokatem. Miałam trochę inne wyobrażenie tego lakieru, to co było w mojej głowie nijak ma się do rzeczywistości, niestety. Nie jest brzydki, ale chciałam czegoś innego - dlatego jest to największe rozczarowanie. W butelce piękny, na paznokciach niespecjalny. Ale może się podobać.



Rusty But Sexy. Opiszę ten kolor słowami piosenki:

Brzydula i Rudzielec
To niby nic, a znaczy wiele,
Niby nic, a spróbujcie raz
Być brzydulą tak jak ja,
Bo ja mam włosy rude,
Nie miedziane, nie kasztan, nie mahoń,
Tylko rude, po prostu rude,
Jak lisia skórka latem. 


Jak lisia skórka latem. Krótko? Piękny :D



Khaki Perry. Wow. Tylko tyle - WOW. Szare khaki ze złotym połyskiem i takimi śmiesznymi, matowymi drobinkami. Drobinki te dają efekt zaszumionych paznokci, do tego ten złoto-zielonkawy połysk (który nie jest ani frostem ani shimmerem). Przepiękny i efektowny.



Blues Brother Vol. II. Ciemniejszy od poprzednika (czyli Blues Brother) i z ładniejszym shimmerem.



I'm A Star... Ah, indeed, you're a star! Przepiękny. To był pierwszy kolor, który rzucił mi sie w oczy w zaktualizowanej szafie Catrice. Bardzo stare, zaśniedziałe złoto. Zdecydowanie kolor z gatunku bogatych i zdobnych.



Goldfinger to taki ładny koszmarek. Nie wiem jak ten lakier opisać, bo to nie jest foil ani shimmer (chyba że taki konkretny, gruby shimmer). Złoto w lekko zbielałej postaci. Ale jest w swej brzydocie uroczy.



After Eight to ciemna butelkowa zieleń z shimmerem. Nieco metaliczna. Bardzo ładna.



Captain Sparrow's Boat to grafitowy metalik/frost. Podoba mi się kolor, wykończenie już mniej - gdyby to był tylko metalik, bez tych frostowych naleciałości to byłabym zadowolona; a tak - może znajdzie się kiedyś jakaś okazja do, chociaż chwilowego, ponoszenia tego koloru.



To byłoby na tyle jeśli o Catrice chodzi. Czekam teraz z niecierpliwością na limitowankę.