Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sezonowe kolekcje: wiosna 2012. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sezonowe kolekcje: wiosna 2012. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 sierpnia 2012

Jessica Bliss Is This Bridal Collection.

Ani ze mnie panna, ani młoda. Ale jak widzę takie piękne kolory to nie mogę sobie odmówić ich zakupu :)

Nie mam zbyt dużego doświadczenia z lakierami Jessica (jedyne jak dotąd, klik), a te trzy cudaki tylko potwierdziły to, że warto im się przyjrzeć bliżej. Gdyby tylko byłby lepiej, dla nas Polek, dostępne...



Desire to coś pomiędzy ciemnym różem a jasnym, czerwonym winem. Wykończenie kremowe, aksamitne. Trwałość niesamowita - 7 dni nosiłam go na paznokciach i jedynie odrost zdradzał wiek mojego manicure. Cudo.



Love Story to mocno rozbielony, pastelowy pomarańcz. Nie nazwałabym tego koloru brzoskwinią, bo to jednak sok pomarańczowy z mlekiem ;)



Flirtatnion to rozbielony róż. Z góry uprzedzam, że maluje się nim ciężko - smuży, tworzą się prześwity (nawet przy trzech warstwach). Kolor uroczy ale aplikacja tragiczna.



Przyjemna kolekcja odbiegająca nieco od ślubnych standardów. Mnie się podoba bardzo bardzo :D

Miałyście może do czynienia z lakierami Jessica?

piątek, 6 lipca 2012

Who Is The Boss?

I am the boss!

Ten kolor pochodzi ze ślubnej kolekcji Essie na rok 2012 - Love & Acceptance. Ja się w nim zakochałam po zobaczeniu zdjęć promo - musiałam go kliknąć. Jak do mnie przyszedł to była miłość od pierwszego użycia :)

Who Is The Boss to pastelowa, rozbielona mięta z kapką niebieskiego. Kolor idealny na takie upalne dni jak dzisiejszy. I muszę przyznać, że to mój ulubiony kolor tego lata :) Zużyłam już chyba 1/3 buteleczki i czuję, że do końca wakacji w uroczym essiakowym opakowanku nie zostanie nawet kapka lakiera :D

Lakier ten jest humorzasty - są dni, że mógłby robić za jednowarstwowca a są dni, gdy trzy warstwy to mało i wygląd paznokci woła o jeszcze...



Zrobiłam porównanie z Mint Candy Apple, wrzucę za parę godzin.

niedziela, 3 czerwca 2012

Look what I've found!

Jeszcze wczoraj ubolewałam nad tym, że poczta miała mnie w głębokim poważaniu. Odszczekuję! A dlaczego to odszczekuję? Bo okazało się, że ślubny odebrał przesyłki, włożył je do szafy w przedpokoju i o nich po prostu zapomniał. Przypomniał sobie przed chwilą i najpierw dostał bardzo mocnego przytulaka a potem zdzieliłam go po tej pustej łepetynie. Zapomnieć o paczkach *kręci głową z niedowierzaniem*



No ale do meritum. Dwie przesyłki skrywały łącznie 7 lakierów: 4 Essie i 3 Jessiki. Essie są dość starawe, wszystkie pochodzą z 2009 roku: Status Symbol (ten różowy) to kolekcja Wiosna 2009 a niebieskości (North Fork *.*) to Resort 2009. Jessiki są świeżutkie - najnowsza kolekcja ślubna marki.


North Fork śnił mi się po nocach od jakiegoś czasu. Ale zdobycie tych lakierów (nie mówiąc już o całej tej mini-kolekcji) graniczyło z cudem. Ale od czego się ma przyjaciół? I wspomnę, tak na marginesie, że potrafię zdobyć to, na co ostrzę sobie pazury. Tak więc moja znajoma nie miała innego wyjścia niż mi te North Forki po prostu sprezentować :]



North Fork to trzy różne odcienie niebieskiego: turkusowy Greenport, szarawy Sag Harbor i błękitny Shelter Island. To podobno ta kolekcja była starterem dla wypuszczania mniej typowych dla Essie (typowe dla Essie przez lata były odcienie różu i czerwienie) kolorów.

Bardzo jestem też ciekawa lakierów Jessica. Póki co je kocham (doświadczenie oparte tylko na jednym lakierze) i mam nadzieję, że po testach tej trójcy kochać będę dalej.



Powiem szczerze, że ta kolekcja odbiega trochę od ślubnych stereotypów ;) No bo w końcu jak ślub to frencz, nierzadko na sztucznych, grubych szponach. Do tego masa cyrkonii i innych kwiatków. A tu taka ładna kolekcyjka.

Co mnie jeszcze w tych lakierach urzekło? Nie stać mnie na wiosenne Chanele, a podobno Jessica to ich lustrzane odbicie ;)


Muszmiecie jak nic :)

sobota, 26 maja 2012

Mamy święto!

Wtorkowym popołudniem wracam do domu, otwieram drzwi i co ja pacze? Mama! Moja mama siedzi sobie w salonie i ogląda telewizornię. A ja stałam jak wryta, głosu z siebie wydobyć nie mogłam - taka byłam zaskoczona. Surprise, surprise normalnie. Uknuli to, teściowa z zięciem. Takie BFF's z nich się zrobiły, a według kawałów to powinno być nieco inaczej :D
Ale radość jest nadal ogromna - mama zostaje na kilka tygodni, potem wróci jak się dziecię będzie na świat wybierać :)

A właśnie. Najlepszego dla wszystkich mam. Tych teraźniejszych i tych przyszłych. Jam przyszła, ale prezent dostałam. Mąż mi zafundował po pierwsze to kwiatki z Biedronki, a po drugie to to:


I chociaż muszę sobie kilka tygodni na te cuda poczekać, to wiem, że warto :) 


A teraz przejdźmy z części offtopowo-chwalipięckiej do części chwalebnej. Bo dzisiejszy post będzie chyba jednym wielkim pochwalnym esejem na temat lakieru do paznokci.


Wylicytowałam ten lakier za jakieś marne grosze - uwiódł mnie przede wszystkim kolor - jest podobny do lakieru Dutch 'Ya Just Love OPI? (który uwielbiam). Nie zrobiłam jeszcze dokładnego porównania, ale wydaje mi się, że Jessica (bo o tym lakierze mowa :)) ma delikatniejszy, subtelniejszy shimmer.



Witchy Wisteria pochodzi z wiosennej kolekcji marki - Heavy Petal Collection. To mój pierwszy lakier Jessica, ale już wiem, że nie ostatni. Podoba mi się w nim wszystko - od koloru przez aplikację po trwałość.



Witchy Wisteria to biskupi fiolet z subtelnym złotym shimmerem - imo, połączenie doskonałe, uwielbiam takie kolory *.* 

Shimmer pokazuje się w pełnym słońcu. W cieniu lakier sprawia wrażenie kremowego z subtelnym połyskiem. 
Lakier ten przyszedł pocztą w poniedziałek. Od razu pomalowałam nim paznokcie (zestaw standardowy - warstwa bazy Get It On CN, dwie warstwy kolorowego lakieru i warstwa Poshe) i ten poniedziałkowy manicure zmyłam dopiero dzisiaj (!). Stan zmywanych paznokci? Lekko (praktycznie niezauważalnie) starty lakier z końcówek płytki. Poza tym stracił połysk, ale to można naprawić byle top coatem. Reszta bez zarzutu i aż żałuję, że nie zrobiłam zdjęć przed zmyciem. Nie sądziłam, że mogę mieć lakier na paznokciach przez 5 dni bez minimalnych poprawek! Czego chcieć więcej od lakiera? Może tylko lepszej dostępności. Czekam na trzy kolejne Dżesiki - jeśli te lakiery znowu pokażą taką klasę, to będę miała nowych ulubieńców :)

Konsystencja jest gęsta ale kolor ten to typowy dwuwarstwowiec. Pierwsza warstwa to ładny kolor, ale trochę przysmużony i nierówny. Druga to już wibrujący, żywy kolor i piękne krycie. Pędzelek jest rewelacyjny - nie za szeroki ale też i nie za wąski, odpowiedniej długości. Bardzo przypadł mi do gustu korek, który dobrze leży w dłoniach i fajnie go czuć (jest dość ciężki jak na korek, ale dla mnie to plus - dzięki temu dobrze czuję pędzelek). Butelka jest duża (14,8ml), ciężka i ładnie wygląda. 

Zakochałam się i mam nadzieję, że ta miłość przetrwa próbę czasu ;)