No i świąteczne Finger Paints doczekały się zdjęć i opisów. Trochę mi zeszło, ale w końcu są.
FINGER PAINTS BRIGHT & MERRY COLLECTION - polishes:
Winter Sky to shimmerowy niebieski z nutką zieleni. Ładny kolor, ale ma ogromną wadę - przeokropnie barwi płytkę :/ Miałam go na paznokciach może 5 minut a po zmyciu paznokieć był w kolorze Smerfów. Po szorowaniu szczoteczką zabarwienie zeszło, ale jednak jest to wada.
Comet's Collar to śliczna, limonkowa zieleń z flecksami. Przejrzysta - wymaga trzech warstw. Ale jest taka ładna, że warto tych kilka chwil więcej poświęcić na malowanie :)
Yule Be Merry to shimmerowa fuksja, kojarzy mi się z mince meat, chociaż mince meat ma zupełnie inny kolor. Ale ja takie mam skojarzenia :):)
Drummer Boy to drobny niebieski brokat w czystej bazie. Może być stosowany samodzielnie jak i na jakiś inny kolor. Lubię takie brokaty :)
Santa Kisses to czerwony drobny brokat w czystej bazie. Podobnie - można go używać solo jak i na coś innego.
Frosty Night to mój ulubieniec :) Paznokcie nim pociągnięte wyglądają jak oszronione, pięknie mieni się w delikatnym świetle.
(Wszystkie brokaty położone są w dwóch warstwach.)
FINGER PAINTS HOLIDAY DUO KIT - polishes:
Curator's Crimson to przepiękna czerwień z różowym podbiciem. Kremowa, błyszcząca, piękna.
Vintage Violet to metaliczna purpura. Kolor elektryzujący i zwracający uwagę.
Listonosz przyniósł mi dzisiaj kilka paczek. Jesienno-zimowe CND są cudowne. Limitowany L'Oreal piękny ale niestety powtarzalny. Więcej w sobotę/niedzielę :)
poniedziałek, 12 grudnia 2011
niedziela, 11 grudnia 2011
Vampire's Love - swatches.
Lakiery z tej limitki są jednymi z lepszych z kilku ostatnich edycji limitowanych. Podobają mi się wszystkie i wszystkie będę nosić z przyjemnością.
ESSENCE VAMPIRE'S LOVE LE - polishes:
Gold Old Buffy to taka ciemna, mocno zgniła, brązowa zieleń z przepięknymi złotymi flecksami. Flecksów jest dużo, ślicznie się mienią i dodają smutnemu i buremu lakierowi lekkości i kobiecości.
Into The Dark to mój zdecydowany faworyt - brudny niebieski, który idzie w stronę granatu, z mnóstwem srebrnych flecksów. Kocham takie kolory.
True Love to cos pomiędzy burgundem a śliwkowym fioletem, z tym, że więcej w tym kolorze czerwieni niż fioletu. Do tego piękny shimmer.
The Dawn Is Broken to gołębi popiel z niebieskim brokatem i srebrnymi flecksami. Przyjemny.
Hunt Me If You Can to czerń z flecksami. Gdyby nie te srebrne drobinki to lakier ten bylby nudny. A tak jest przyjemny dla oka :)
Miałam dziś jeszcze wrzucić zimowe FP - zrobię to jutro, dzisiaj już nie mam siły. Nie będzie też zakupowego podsumowania tygodnia - poczta się nie popisała i pana listonosza u mnie nie było :( Ale jak szczęście dopisze, to za tydzień będzie na co popatrzeć :):)
Miłego poniedziałku!
ESSENCE VAMPIRE'S LOVE LE - polishes:
Gold Old Buffy to taka ciemna, mocno zgniła, brązowa zieleń z przepięknymi złotymi flecksami. Flecksów jest dużo, ślicznie się mienią i dodają smutnemu i buremu lakierowi lekkości i kobiecości.
Into The Dark to mój zdecydowany faworyt - brudny niebieski, który idzie w stronę granatu, z mnóstwem srebrnych flecksów. Kocham takie kolory.
True Love to cos pomiędzy burgundem a śliwkowym fioletem, z tym, że więcej w tym kolorze czerwieni niż fioletu. Do tego piękny shimmer.
The Dawn Is Broken to gołębi popiel z niebieskim brokatem i srebrnymi flecksami. Przyjemny.
Hunt Me If You Can to czerń z flecksami. Gdyby nie te srebrne drobinki to lakier ten bylby nudny. A tak jest przyjemny dla oka :)
Miałam dziś jeszcze wrzucić zimowe FP - zrobię to jutro, dzisiaj już nie mam siły. Nie będzie też zakupowego podsumowania tygodnia - poczta się nie popisała i pana listonosza u mnie nie było :( Ale jak szczęście dopisze, to za tydzień będzie na co popatrzeć :):)
Miłego poniedziałku!
From Sydney to New York - Big City Life swatches.
Wycieczka krajoznawcza. Odwiedzimy Syndey, Berlin, Londyn i Nowy Jork. Cztery miasta w czterech różnych kolorach.
CATRICE BIG CITY LIFE LE - polishes:
Zaczniemy od Sydney. Ten kolor miałam już dwukrotnie na paznokciach. To jest odcień z gamy tych, które wprost uwielbiam. Taupe z fioletem, idealnie kremowy; fantastyczny na nadchodzące mrozy :)
Berlin to coś pomiędzy różem indyjskim a różową czerwienią. Lubię takie kolory bo są eleganckie i niezobowiązujące.
Londyn jest, imo, najbrzydszy w tej LE. Jasna, shimmerowa żółć. Może gdyby to był krem a nie shimmer to byłoby lepiej? Nie przepadam za takimi kolorami, chociaż na lato będzie fajny.
Na koniec mój ulubieniec czyli New York - this is my kind of blue. Uwielbiam takie niebieskości - z domieszkami czegoś innego, w tym przypadku jest tu dużo brudu i kurzu. No uwielbiam.
CATRICE BIG CITY LIFE LE - polishes:
Zaczniemy od Sydney. Ten kolor miałam już dwukrotnie na paznokciach. To jest odcień z gamy tych, które wprost uwielbiam. Taupe z fioletem, idealnie kremowy; fantastyczny na nadchodzące mrozy :)
Berlin to coś pomiędzy różem indyjskim a różową czerwienią. Lubię takie kolory bo są eleganckie i niezobowiązujące.
Londyn jest, imo, najbrzydszy w tej LE. Jasna, shimmerowa żółć. Może gdyby to był krem a nie shimmer to byłoby lepiej? Nie przepadam za takimi kolorami, chociaż na lato będzie fajny.
Na koniec mój ulubieniec czyli New York - this is my kind of blue. Uwielbiam takie niebieskości - z domieszkami czegoś innego, w tym przypadku jest tu dużo brudu i kurzu. No uwielbiam.
piątek, 9 grudnia 2011
It's Friday I'm in love!
W końcu weekend. Czas naładować baterie na kolejny, żmudny tydzień pracy.
Dzisiaj idealna postać beżo-szarości. A jutro Big City Life w cieniach i lakierach, wampirza miłość na paznokciach oraz zimowe Finger Paints. Jutro albo w niedzielę, zależy jak się wyrobię.
A póki co Waking Up In Vegas czyli kolor z okładki. Piękny jest, zdecydowanie na tę okładkę zasłużył :)
Dzisiaj idealna postać beżo-szarości. A jutro Big City Life w cieniach i lakierach, wampirza miłość na paznokciach oraz zimowe Finger Paints. Jutro albo w niedzielę, zależy jak się wyrobię.
A póki co Waking Up In Vegas czyli kolor z okładki. Piękny jest, zdecydowanie na tę okładkę zasłużył :)
niedziela, 4 grudnia 2011
POSHE - top coat doskonały.
Dobry top coat to ważna sprawa. Dobry wysuszający top coat - to bardzo ważna sprawa. Zazwyczaj maluję paznokcie rano, przed pójściem do pracy, więc cenię sobie specyfiki wysuszające. Mimo tego, że do niedawna posiadałam raczej mało rozbudowaną kolekcję lakierów to top coatów typu fast drying czy tez kropelek wysuszających przetestowałam cale pęczki. Miałam miniaturki Seche Vite i OPI Rapid Dry Top Coat, miałam kropelki wysuszające OPI, spraye Orly i Essence czy specyfiki polskich firm takich jak Bell, Pierre Rene - nic niestety nie sprostało moim, chyba wygórowanym, wymaganiom. Jedynie Essie Good To Go zagościł u mnie na dłużej. Bo ja od top coata przyspieszającego wysychanie wymagam tego, bo to wysychanie faktycznie przyspieszał. Duże nadzieje wiązałam z wychwalanym pod niebiosa Seche Vite - jednak u mnie się on nie sprawdził. Paznokcie wydawały się być suche, jednak jeden fałszywy ruch i cały, misternie wykonany, manicure szedł się paść na zieloną łąkę.
Jak to się mówi - tonący brzytwy się chwyta. W akcie desperacji, do dużego lakierowego zamówienia z eBaya dorzuciłam sobie top coat POSHE. Podchodziłam do niego sceptycznie, nie wymagałam wiele a tu taka niespodzianka. Bo POSHE to top coat doskonały. Producent obiecuje nam, że POSHE dries to the touch i 1 minute & dries to the nail in 5 minutes. I to nie są czcze przechwałki - tak faktycznie jest. Po 5 minutach od nałożenia (mierzone z zegarkiem w ręku) ja mogłam myć naczynia, bez obawy, że lakier spłynie wraz z wodą do kanałów. Nie musimy tez obawiać się odgnieceń - przy używaniu POSHE nic takiego nie ma miejsca. Top coat ten nie kurczy też lakieru (co Seche Vite i Rapid Dry Top Coatowi zdarzało się przy każdym użyciu).
Lakier pociągnięty POSHE trzyma się do tygodnia w takim stanie, że nie musiałam chowac dłoni po kieszeniach.
Pędzelek jest megawygodny (długi trzonek i odpowiedniej długości włosie) a konsystencja top coatu nieco rzadsza niż Seche Vite, ale nie jakoś mocno wodnista.
Dla mnie ten kosmetyk to totalna rewelacja. Tak totalna, że w ramach prezentu mikołajkowego ode mnie dla mnie zamówiłam sobie to (klik). Wiem, że to zapas na najbliższą dekadę, ale taka opcja była po prostu najtańsza. Bo koszty całkowite tej ogromnej butli i tej trochę mniejszej były porównywalne, ta duża wyszła o $4 drożej niż ta mniejsza, a pojemnościowo była różnica ogromna.
Mikołajkowych prezentów będzie więcej, ale o tym w następnej odsłonie zakupowego tygodnia, o ile paczki dojdą do mnie o czasie.
Jak to się mówi - tonący brzytwy się chwyta. W akcie desperacji, do dużego lakierowego zamówienia z eBaya dorzuciłam sobie top coat POSHE. Podchodziłam do niego sceptycznie, nie wymagałam wiele a tu taka niespodzianka. Bo POSHE to top coat doskonały. Producent obiecuje nam, że POSHE dries to the touch i 1 minute & dries to the nail in 5 minutes. I to nie są czcze przechwałki - tak faktycznie jest. Po 5 minutach od nałożenia (mierzone z zegarkiem w ręku) ja mogłam myć naczynia, bez obawy, że lakier spłynie wraz z wodą do kanałów. Nie musimy tez obawiać się odgnieceń - przy używaniu POSHE nic takiego nie ma miejsca. Top coat ten nie kurczy też lakieru (co Seche Vite i Rapid Dry Top Coatowi zdarzało się przy każdym użyciu).
Lakier pociągnięty POSHE trzyma się do tygodnia w takim stanie, że nie musiałam chowac dłoni po kieszeniach.
Pędzelek jest megawygodny (długi trzonek i odpowiedniej długości włosie) a konsystencja top coatu nieco rzadsza niż Seche Vite, ale nie jakoś mocno wodnista.
Dla mnie ten kosmetyk to totalna rewelacja. Tak totalna, że w ramach prezentu mikołajkowego ode mnie dla mnie zamówiłam sobie to (klik). Wiem, że to zapas na najbliższą dekadę, ale taka opcja była po prostu najtańsza. Bo koszty całkowite tej ogromnej butli i tej trochę mniejszej były porównywalne, ta duża wyszła o $4 drożej niż ta mniejsza, a pojemnościowo była różnica ogromna.
Mikołajkowych prezentów będzie więcej, ale o tym w następnej odsłonie zakupowego tygodnia, o ile paczki dojdą do mnie o czasie.
Zakupowe podsumowanie tygodnia: 28.11 - 04.12.
Opowiadałam ostatnio moim uczniom o teorii niekompetencji. Teoria ta mówi o tym, iż człowiek czy to w pracy, czy w szkole, zawsze będzie na swojej posadzie niekompetentny - dlaczego? Bo do perfekcji dochodzi się z czasem. I gdy w końcu opracujemy własną technikę bycia dobrym w tym, co robimy to góra nas docenia i awansujemy - i tym sposobem znajdujemy się na nowej pozycji, doświadczenie musimy zbierać od początku i kiedy już dojdziemy do stanu, że wiemy, że robimy to dobrze, znowu coś nowego spada na nasze barki. I tak w koło Macieju... Zawsze będziemy niekompetentni. Coś w tym jest, prawda? Jeszcze parę tygodni temu myślałam, że jestem naprawdę dobrym nauczycielem. I tak też myślał mój dyrektor, który w związku z tym awansował mnie na koordynatora projektu, którym w tym roku zajmuje się nasze ciało pedagogiczne i uczniowie. Rewelacja po prostu. Znowu czuję się jak mała, zagubiona dziewczynka. Tym razem zagubiona nie w gąszczu małych, złośliwych ludzkich istot a w gąszczu papierów i pieczątek. Zdecydowanie wolałam ten pierwszy typ zagubienia. Projekt ten pochłania mnóstwo czasu i wysiłku. W minionym tygodniu nie było dnia, bym wróciła do domu wcześniej, niż o 19:00. Miałam jeden dzień przerwy, kiedy to byłam na wycieczce z moimi podopiecznymi - i to też była część projektu. Przynajmniej sobie trochę Polski, w związku z tym całym zamieszaniem, pozwiedzam.
Zakupy z minionego tygodnia to przede wszystkim dwie limitki z Natury: Big City Life Catrice i Vampire's Love Essence. I jeden mały biedaczek ze Stanów - wypłata była dopiero w czwartek, więc trzeba było przysłowiowy pasek zacisnąć ;) Ale przed świętami na pewno to sobie odbiję - nie muszę zbierać na prezent gwiazdkowy dla męża, bo ten (prezent, nie mąż) już leży bezpiecznie schowany w szafie mojego szwagra :D
Obydwie te edycje limitowane są bardzo udane :) Żałuję, że Big City Life to u nas tylko dwie paletki - bo ja na paletki byłam napalona jak szczerbaty na suchary. Więcej o paletkach będzie jeszcze dzisiaj, w osobnym poście. Lakiery - cuda :) Mam na paznokciach Nowy Jork i jestem zachwycona - my kind of color :):)
Vampire's Love to jedna z lepszych limitek Essence, które zostały u nas wprowadzone. Miałam chęć na wszystko, ostatecznie nie kupiłam pudru do rzęs, paletki cieni i perfum. Paletka mnie nadal kusi, nawet po nią dziś wróciłam do Natury ale jednak zrezygnowałam - zbieram na Book of Shadows vol. III UD. Lipstainy są fajne, puder rozświetlający będzie przeze mnie regularnie używany, podobnie jak róż w żelu.
Lakier $OPI (Sparkle Me Silver Top Coat) to tak po prawdzie top coat z holograficznym brokatem typu bar glitter. Nie testowałam go jeszcze na paznokciach, ale jego czas nadchodzi dużymi krokami.
I na koniec wzornikowe swatche lakierów. Catrice:
Essence:
Swatche na paznokciach (Essence, Catrice i zimowych FP) prawdopodobnie w sobotę. Chyba że w tygodniu uda mi się dotrzeć do domu za dnia.
Zakupy z minionego tygodnia to przede wszystkim dwie limitki z Natury: Big City Life Catrice i Vampire's Love Essence. I jeden mały biedaczek ze Stanów - wypłata była dopiero w czwartek, więc trzeba było przysłowiowy pasek zacisnąć ;) Ale przed świętami na pewno to sobie odbiję - nie muszę zbierać na prezent gwiazdkowy dla męża, bo ten (prezent, nie mąż) już leży bezpiecznie schowany w szafie mojego szwagra :D
Obydwie te edycje limitowane są bardzo udane :) Żałuję, że Big City Life to u nas tylko dwie paletki - bo ja na paletki byłam napalona jak szczerbaty na suchary. Więcej o paletkach będzie jeszcze dzisiaj, w osobnym poście. Lakiery - cuda :) Mam na paznokciach Nowy Jork i jestem zachwycona - my kind of color :):)
Vampire's Love to jedna z lepszych limitek Essence, które zostały u nas wprowadzone. Miałam chęć na wszystko, ostatecznie nie kupiłam pudru do rzęs, paletki cieni i perfum. Paletka mnie nadal kusi, nawet po nią dziś wróciłam do Natury ale jednak zrezygnowałam - zbieram na Book of Shadows vol. III UD. Lipstainy są fajne, puder rozświetlający będzie przeze mnie regularnie używany, podobnie jak róż w żelu.
Lakier $OPI (Sparkle Me Silver Top Coat) to tak po prawdzie top coat z holograficznym brokatem typu bar glitter. Nie testowałam go jeszcze na paznokciach, ale jego czas nadchodzi dużymi krokami.
I na koniec wzornikowe swatche lakierów. Catrice:
| London, Berlin, Sydney, New York |
Essence:
| Gold Old Buffy, Into The Dark, True Love |
| The Dawn Is Broken, Hunt Me If You Can |
Swatche na paznokciach (Essence, Catrice i zimowych FP) prawdopodobnie w sobotę. Chyba że w tygodniu uda mi się dotrzeć do domu za dnia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































